piątek, 30 marca 2012

Rozdział 1

- Jestem Tom. - odezwał się pierwszy chłopak z czarnym kolczykiem w uchu.
- Ja nazywam się Jay. - powiedział chłopak z lokami.
- Siva. Miło mi Was poznać. - powiedział wysoki mulat.
- Jestem Max. - powiedział prawie łysy chłopak.
- Ja jestem Nathan. - powiedziałem.
- To do zobaczenia za dwa dni. - powiedział Jay.
- Do zobaczenia ! - odpowiedzieli wszyscy i każdy poszedł w swoja stronę.
Wróciłem do rodziców i oznajmiłem im nowinę. Energia mnie rozpierała z  tej radości. Wsiedliśmy do samochodu i wróciliśmy do domu. Jessica czekała już na nas w salonie. Gdy weszliśmy podbiegła do mnie.
- I jak ? - pytała.
- No wiesz.... nie za dobrze. - odpowiedziałem. Chciałem jej taki mały żarcik zrobić.
- No nie mów ! Co za świnie ! Jak mogli Cię nie wziąć !? Ja im dam ! - powiedziała wściekła.
- ... ŻARTOWAŁEM ! hahahahahah. - zacząłem się śmiać, a mina Jess była bezcenna. Zaczęła mnie ganiać po całym domu, ale byłem sprytniejszy i sam ją złapałem. Zaczęła się istna wojna na poduszki.

*** Dwa dni później ***
Sam postanowiłem przyjechać do Londynu. Byłem tam o 1:00 pm a spotkanie było na 3:00 pm. Znowu miałem dwie godziny. Poszedłem do centrum handlowego. Oczywiście zajrzałem do sklepu z czapkami. Były niesamowicie piękne, ale nie było mnie na nie stać. Może innym razem - pomyślałem. Nim się obejrzałem była już 2:30 pm. Wracałem powolnym krokiem do studia. Gdy tam dotarłem miałem jeszcze 15 minut. Spotkałem tam Jaya.
- Siema Jay. - przywitałem się.
- Hej Nathan. Jak tam leci ?
- Dobrze, bardzo się cieszę, że jestem w tym zespole.
- No ja też. Nieźli z nas szczęściarze.
- To prawda. Tylko ciekawi mnie gdzie będziemy mieszkać ....
- Pewnie Jayne coś załatwi.
I na tym nasza rozmowa się zakończyła, bo właśnie reszta chłopaków przyszła. Weszliśmy na sale i podeszliśmy do Jayne.
- Witam ponownie. A więc tak. Zacznijmy od początku. Będziecie mieszkać na Road Street 21. Tu macie klucze. - podała je Tomowi - Teraz trzeba będzie wybrać lidera. Propozycje ?
- Max ! - wszyscy powiedzieliśmy zgodnie.
- To Max jest liderem grupy. A musicie mieć jakąś nazwę. - powiedziała Jayne.
- Może ,, The Wanted '' ? - zaproponowałem. Nastała na chwilę cisza.
- Nie no świetny pomysł ! - odpowiedziała.
- Taki nietypowy. - zachwalał Siva.
- To mamy lidera i nazwę. Teraz jedźcie do nowego domu się z nim zapoznać. Do zobaczenia ! - powiedziała i pomachała nam. My czym prędzej pojechaliśmy do nowego domu. Był to normalny biały dom z uroczym gankiem. Niczym się nie wyróżniał od reszty. Weszliśmy a naszym oczom ukazało się nowoczesne wnętrze. Meble były białe, a sprzęt był nowiutki i najwyższej klasy. Poszliśmy szukać dla siebie pokoi. Okazało się, że ktoś już po przydzielał nam pokoje. Gdy wszedłem do swojego myślałem, że dostanę zawału. Był boski ! Niebieskie ściany, duże okna i co najbardziej przykuło moja uwagę wielki fortepian na środku pokoju. Wierzyć mi się nie chciało, że wydali kupę pieniędzy by kupić mi takie cudo. Od razu zacząłem grać. Spod mych palców wydobyły się piękne dźwięki. Oprócz tego w pokoju było duże łózko, wielka szafa i biurko a na nim nowiutki laptop ! No nie ! Czułem się jak w raju. Otworzyłem garderobę a w niej pełno nowiutkich i markowych ciuchów ! Do tego było pełno full cap'ów. Zawsze chciałem je mieć ! Moje najskrytsze marzenia się właśnie spełniły.

*** Dwa lata później ***

Razem z chłopakami podróżowaliśmy po świecie koncertując i dawając wywiady. Byliśmy jak bracia. Każdy się nawzajem wspierał. Było to niesamowite uczucie. Nasze hity takie jak : ,, Glad You Came'' czy ,, Warzone'' były numerem jeden na listach przebojów. Byliśmy dumni z naszej pracy. Max był zaręczony z Michelle, Tom był z Kelsey a Siva z Nareeshą. Jedynie ja i Jay nie mieliśmy dziewczyn. Był 25 grudnia. Wszyscy byli u swoich rodzin na świętach. W gronie rodzinnym czułem się jak w niebie. Jessica wydoroślała, a rodzice nabrali innego spojrzenia na świat. Cieszyło mnie to. Był chłodny, grudniowy dzień. Obudziłem się wcześnie. Ubrałem się w bluzę z napisem " I ♥ YOU " do tego luźne czarne jeasny. Oczywiście moje ulubione buty : Nike. Nie zapomniałem także o czapce. Wszyscy jeszcze spali to postanowiłem się przejść. Dawni koledzy teraz darzyli mnie nie lada sympatia. Po prostu zazdrościli mi sukcesu. Chodziłem tak sobie po okolicy ze spuszczoną głową. Patrzyłem się na bialutki śnieg. Nagle poczułem , ze z kimś się zderzam. Podniosłem głowę a na śniegu leżała prześliczna blondynka.  Postanowiłem jej pomóc.
- Przepraszam Cię bardzo. Nic Ci nie jest ? - spytałem z troską.
- Nie, dziękuje. - odpowiedziała swoim anielskim głosem. Byłem nią bardzo oczarowany.
- Może pozwolisz, że Cie odprowadzę ? - zapytałem i uśmiechnąłem się.
- Nie. Spieszę się. - powiedział i wyminęła mnie.
- A jak masz na imię ? - krzyknąłem za nią.
- Rosalie.
- Nathan.
- Miło Cię było poznać Nathan.
- Mi również. - to powiedziałem bardziej sam do siebie, bo dziewczyny już nie było. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ją zobaczę.
Wróciłem do domu cały czas  myśląc tylko o niej. Była piękna. Blondynka o niebieskich oczach. Jej twarz była niezwykle delikatna, taka bez ani jednej skazy. Była średniego wzrostu. Gdzieś tak niższa ode mnie o pół głowy. Nogi miała szczupłe. W domu nikt już nie spał. Jessica właśnie parzyła herbatę. Ja usiadłem na krześle w kuchni i  zapatrzyłem się w jeden punkt. Moja siostra od razu to zauważyła.
- Co jest Nathan ? - spytała.
- Nic.
- Coś mi się nie wydaję.
- Oj daj spokój.
- Spotkałeś tam jakąś dziewczynę ?
- Może tak, a może nie.
- Mamo !! Nathan się zakochał ! Nathan się zakochał ! - krzyczała podekscytowana Jess.
Nie chciałem tego słuchać, więc poszedłem do swojego pokoju.


________________
Jest juz pierwszy rozdział ;P
Mam nadzieję , że Wam się spodoba ;)
Ada ♥

6 komentarzy:

  1. Super
    Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. wow ! jestem pod wielkim wrażeniem
    bardzo fajny początek

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurczaczki i kogutki(jak mówi moja wycha) to jest genialne ,już czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń